Obecnie nie mamy kociąt, zapraszamy jednak do zaprzyjaźnionych hodowli, które mają kocięta lub się ich spodziewają:
www.dwasusy.pl
www.puszystekoty.pl
www.lesnychochlik.pl
www.nordhouse-nfo.pl
www.agpamis.pl
www.atlaskoty.prv.pl
Dobrego domu szuka również piękna, pięcioletnia kotka Junona AB-Cat*PL, obecnie dochodząca do siebie w domu tymczasowym, po przejściach u złych i nieodpowiedzialnych ludzi. Jeśli obawiasz się, że mały kociak będzie zbyt żywiołowy, a marzysz o norwegu — możesz ta zielonooka piękność czeka właśnie na Ciebie? Skontaktuj się z hodowlą Norbat*PL: norbat@o2.pl

Plany są tylko planami i często są weryfikowane przez życie. Jeżeli Metanka zachce, następny miot planujemy na wiosnę 2010 r.
Nasze kocięta opuszczają dom rodzinny najwcześniej w wieku 14 tygodni. Są wtedy dwukrotnie zaszczepione i odrobaczone, zaczipowane oraz przebadane pod kątem GSD typu IV. Kocięta z przeznaczeniem hodowlanym oprócz zestawu obowiązkowych dokumentów (rodowód, książeczka zdrowia, paszport i zaświadczenie o dobrym zdrowiu) otrzymują również certyfikat z wynikiem testu genetycznego pod kątem GSD IV. Do hodowli przeznaczamy wyłącznie kocięta niebędące nosicielami GSD IV. Kocięta do towarzystwa opuszczają naszą hodowlę wykastrowane. Nie sprzedajemy kociąt do domów wypuszczających koty bez dozoru. Nie sprzedajemy kociąt hodowlanych osobom bez doświadczenia.

Miot F - ur.17 czerwca 2007 - Metanira AB-CAT*PL x EC D*Afjord’s Cyrano DSM
Chociaż norweskie koty leśne wywodzą się wprost z norweskich lasów, w których można je spotkać i po dziś dzień, to jednak amatorzy kotów tej rasy powinni pamiętać, że dokumentem, stanowiącym potwierdzenie rasowości danego zwierzęcia jest obecnie rodowód, a koty bez tego dokumentu nie mogą być uznane za rasowe.
Kiedy w latach 70. ubiegłego wieku rozpoczęto hodowlę norwegów w odpowiedzi na zagrożenie w postaci „rozpuszczenia” cech charakterystycznych dla tej rasy kotów na skutek ich krzyżowania się z domowymi kotami krótkowłosymi, wszystkie koty trafiające z lasu do hodowli musiały przejść tzw. nowicjat. Polegało to na poddaniu owych kotów ocenie sędziowskiej pod kątem zgodności ze standardem. Pomyślne przejście nowicjatu oznaczało dopuszczenie danego kota do programu hodowlanego i umożliwiało wydanie rodowodów jego potomstwu. Gdy liczba takich kotów osiągnęła pewien pułap, pozwalający na dalsze prowadzenie hodowli w oparciu o wystarczająco zdywersyfikowaną pulę genetyczną, nowicjat dla norweskich kotów leśnych zamknięto. Od tej pory, czyli od lat 80. ubiegłego wieku, wyznacznikiem rasowości kotów norweskich leśnych jest właśnie rodowód.
Jakie warunki musi spełnić kot, żeby jego potomstwo otrzymało rodowód? Przede wszystkim musi sam ten rodowód mieć – dokument potwierdzający, że jego przodkowie do czterech (lub pięciu, w zależności od organizacji) pokoleń wstecz byli kotami rasy norweski kot leśny. Taki kot musi być zarejestrowany w jednej z organizacji felinologicznych, wydających rodowody – jest ich na świecie kilka, w Polsce również działają stowarzyszenia, zrzeszone w tych organizacjach (Felis Polonia należąca do F.I.Fe., Polski Związek Felinologiczny będący członkiem WCF oraz International Cat Federation będący członkiem FFE) – co oznacza również, że hodowca jest zobowiązany przestrzegać regulaminów hodowlanych tych organizacji. Takie regulaminy zawierają między innymi obostrzenia dotyczące liczby dopuszczalnych miotów w określonym przedziale czasu oraz ewentualnej weryfikacji wystawowej kotów hodowlanych, jak również niezbędnych szczepień, wieku, w którym kocięta mogą zostać odłączone od matki itd. Żaden hodowca, kierujący się dobrem kotów, nie odda do nowego domu zbyt młodego kociaka, pozbawionego w dodatku ochrony w postaci szczepień. Żaden szanujący się hodowca nie sprzeda kota na aukcji elektronicznej bądź na giełdzie, ba! nie sprzeda kociaka na wystawie bądź pokazie – czyli nie odda kota w nieznane ręce. Żaden uczciwy hodowca nie wypuści kota bez udokumentowanego pochodzenia, czyli bez rodowodu właśnie, zwłaszcza, że koszt rodowodu (30 zł) stanowi tak naprawdę kroplę w morzu wydatków ponoszonych na hodowlę.
Tak zwani „pseudohodowcy” kuszą potencjalnych nabywców ceną swoich kociąt, która faktycznie na pierwszy rzut oka wydaje się być znacząco niższa, niż cena kociąt z rodowodem. Jest to jednak transakcja korzystna jedynie pozornie: „pseudohodowca” nie musi przestrzegać przepisów mówiących o minimalnym wieku oddania kociaka do nowego domu, nie pokazuje swoich kotów na wystawach (w związku z tym nie wie, na ile jego koty spełniają standard rasy), często oszczędza na jakości jedzenia i opiece weterynaryjnej, co negatywnie odbija się na zdrowiu kociąt. Nowy opiekun, miast cieszyć się obcowaniem z kociakiem, musi częstokroć leczyć kota z choroby nabytej w domu rodzinnym bądź zmagać się z jego niedożywieniem. A to wszystko przy optymistycznym założeniu, że rodzice kocięcia faktycznie byli norwegami – nie ma dokumentu, jest tylko słowo „pseudohodowcy”.
Oko laika nie jest w stanie odróżnić małego norwega od, dajmy na to, małego kociaka będącego owocem mezaliansu między kotem dachowym a perskim. Stąd też częste rozczarowania, gdy z małej, puchatej kulki wyrasta kot krótkowłosy, w niczym nie przypominający wymarzonego kota Wikingów. Takich rozczarowań można uniknąć, kupując kota z zarejestrowanej hodowli, która jest w stanie udokumentować pochodzenie kociąt.
Przytaczane tu argumenty nie mają bynajmniej na celu dyskredytacji kotów nierasowych. Koty nierasowe zasługują na wszelki szacunek i ochronę, również ze strony hodowców kotów rasowych. To mnożenie kocich bytów bez żadnej kontroli i nadzoru, jedynie z myślą o własnym zysku dzięki żerowaniu na niewiedzy potencjalnych amatorów kotów rasowych jest działaniem wymierzonym przeciwko kotom nierasowym.
Prawdziwy hodowca, jak i każdy człowiek kochający koty, będzie przede wszystkim zainteresowany, by jego kocię, wychuchane i wypieszczone przez 3 pierwsze miesiące życia, trafiło do jak najlepszego domu. Stąd częste życzenia, by potencjalny nowy opiekun odwiedził hodowcę w jego domu, stąd też – sprawiające wrażenie wtrącania się – naleganie na zabezpieczenie okien i balkonu/ogrodu oraz odpowiednie karmienie. Stąd też dzielenie kotów rasowych na hodowlane/wystawowe oraz niehodowlane: nie wszystkie kocięta w miocie dobrze rokują jeśli chodzi o dalszą hodowlę, chociaż wszystkim z nich, niezależnie od liczebności miotu bądź nawet wad anatomicznych, przysługuje rodowód. Albowiem rodowód jest tylko i aż potwierdzeniem pochodzenia kocięcia: ani nie zmusza właściciela kociaka do brania udziału w wystawach, ani nie stanowi wyłącznego warunku dalszego rozmnażania kota.
Reasumując: marzysz o kocie norweskim leśnym, ze wszystkimi cechami przynależnymi tej rasie (czyli również wiosennym linieniem, wieczną ciekawością, anektowaniem Twojego łóżka, odwagą graniczącą z brawurą) – szukaj kota z udokumentowanym pochodzeniem, czyli z rodowodem.
Marzysz o kocie jako takim? Na Twoje serce i miłość czekają kocie biedactwa w azylach, schroniskach, u wolontariuszy, odchowujących niechciane kocie niemowlęta wyrzucone na śmietnik przez lekkomyślnych ludzi.
Tak czy siak – dokonasz dobrego wyboru. Nie pozwól jednak, by bezwzględni ludzie, myślący jedynie o zysku bądź o swoich egoistycznych zachciankach, nabili sobie kieszenie kosztem Twojej niewiedzy.
Rasowy = rodowodowy








